Obserwują

18.4.11

Sandra Spa Pogorzelica

Kolejny raz w spa! Tym razem w Pogorzelicy w ośrodku (nie hotelu, jak zaznaczają menedżerowie) Sandra Spa. Jest prześwietnie, ale jednak brak internetu w pokojach w niemal wszystkich tego typu miejscach zaczyna mnie męczyć - tu jest podobnie, siedzę zawinięta w szlafrok w jakimś przejściu-korytarzu, gdzie udało się znaleźć wi-fi. Wybaczcie więc brak zdjęć - nie da się ich przesłać.

Nie marudźmy jednak - jak uznała koleżanka, którą tu zabrałam, trafiłam do raju:). Hotel jest ogromny, co dla mnie jest minusem, ale położony w lesie pięć minut od morza - to zdecydowanie na plus:). Ciekawe, czy w ogóle zdążę je zobaczyć, bo plan zabiegów na jutro dość napięty. Za to dzisiaj, po trwającej niemal 10 godzin podróży, zaliczyłam tylko relaksujący zabieg różany - kąpiel i masaż, specjalnie dla nas wzbogacony o masaż kokosowymi misami, zazwyczaj dodawany do zupełnie innego zabiegu.

Zabieg składa się z dwóch etapów. Pierwszy, który podobał mi się tylko przez kilka pierwszych chwil - nie ze względu na jego obiektywne wady, a po prostu moje upodobania - był półgodzinną kąpielą w wannie wypełnionej różanym olejkiem, różaną solą do kąpieli i mnóstwem płatków róż. Płonęły świece, wszystko pachniało obłędnie, ale jednak dla mnie 30 minut w wannie to za długo.

Za to druga część zabiegu to absolutna, prawdziwa rozkosz. No wyobraźcie sobie - podgrzewane, miękkie łóżko, delikatny zapach róż, dłuuugi, bardzo delikatny masaż manualny rozgrzanym olejem różanym, a potem miękkie, głaszczące ruchy masażu kokosowymi misami. Te misy to coś do powtórzenia w domu - trzeba tylko mieć niewielkie, okrągłe miseczki z cienkiego drewna, które łatwo przewodzą ciepło i są idealnie gładkie (plus podgrzana oliwka - i wyjdzie może podobnie). I ta część trwałą niemal godzinę... kocham moją pracę:)!

Zabieg kosztuje, o ile się nie mylę, 220 zł. Warto, naprawdę warto. Jak na razie - pewne miejsce w top 3 moich masaży w bogatym portfolio;).

Aaaa, update z następnego ranka - zapomniałam dodać, że jako wykończenie zabiegu i dla utrwalenia jego efektów dostałyśmy olejki różane (z zatopioną w środku różyczką - śliczności) do domu! Przemiły gest - tak powinno być w każdym spa, a najlepiej, po każdym zabiegu;).

1 komentarz:

  1. ZAzdroszczę mi po moim chorowaniu przydałby sie taki relaksik

    OdpowiedzUsuń