Obserwują

19.3.11

Lakiery do paznokci Dior i Chanel


Długo zbierałam się do tej notki, bo to niezbyt przyjemne, pisać o dużym rozczarowaniu. Ba!, o rozczarowaniu, które nie mija, mimo wielu szans, jakie dawałam lakierom tak poważnych, luksusowych i skądinąd bardzo lubianych przeze mnie marek. Niestety, w przeciwieństwie do szminek i błyszczyków, które w przypadku obu marek plasują się na samym szczycie mojej pomadkowej toplisty, produkty Chanel i Diora zajmują dalekie miejsca w analogicznym rankingu lakierów.

Nie jestem specjalistką od paznokci i nie umiem ich nawet dobrze pomalować - z tego powodu co tydzień odwiedzam kosmetyczkę, która robi mi porządny manikiur. Ponieważ często wpadają mi w ręce nowe lakiery różnych marek, zanoszę je do niej i proszę, by korzystała z moich zapasów. Tym samym uważam się za uprawnioną do oceniania także lakierów - mój manikiur to nie fuszerka, więc porażek nie mogę przypisać swojemu brakowi umiejętności. W tym przypadku - niestety...


Dior i Chanel to, jakby nie było, ekskluzywne i bardzo drogie marki. Uważam, że to zobowiązuje je do firmowania swoim logo naprawdę dobrych produktów - nie tylko w pięknych kolorach, ale i trwałych. Tymczasem właśnie nietrwałość emalii jest wadą lakierów zarówno Diora, jak i Chanel.


Obie marki proponują naprawdę przepiękne i bardzo modne kolory. Każda kolekcja to prawdziwa uczta dla oczu. Idealnie zgodne z trendami, szybko stają się obiektem pożądania nie tylko moich świetnie zorientowanych w tendencjach koleżanek, ale i wielu kobiet, które mijam na ulicach. Kosmetyczki i stylistki paznokci często i zgodnie chwalą wygodne pędzelki, które nie smużą lakieru na paznokciu (Dior) i bogate nasycenie pigmentami, które pozwala na jednokrotne malowanie płytki bez przezroczystości i smug (Chanel). I wiele z nich narzeka na trwałość emalii.


Mnie, oprócz przepięknych barw, podobają się eleganckie buteleczki z podwójną nakrętką (pod szeroką, która jest tylko ozdobą, znajduje się właściwa, wygodnie węższa, do której przymocowane są pędzelki) i przepiękny połysk, jaki nadają paznokciom (szczególnie dotyczy to Diora). Jeśli lakier jest perłowy lub zawiera skrzące drobinki, są one naprawdę dyskretne i bardzo drobne, co daje delikatny, subtelny efekt dodatkowego lśnienia. Kolory matowe błyszczą także jak szalone - niemal jak lustro. Szlachetny mat z połyskiem to coś, co lubię najbardziej:).
 
Niestety, i z Diorem, i z Chanel cieszę się tym wszystkim skandalicznie (jak na cenę i etos marki) krótko. Mija dzień - i po nieskazitelnym manikiurze, bo pojawiają się rysy i wgłębienia, mijają dwa dni i są odpryski, po trzecim zaczynają ścierać się końcówki. Fatalnie, bo od tych lakierów wymagam dużo więcej! Zwłaszcza, że producenci zapewniają, że ich kosmetyki to lakiery o przedłużonej trwałości, a na dodatek pielęgnujące paznokcie. Gdzie to, jak to?


Trwałość manikiuru to dla mnie najważniejsza w przypadku lakierów sprawa. Nie wyczyniam z moimi dłońmi cudów, nie chodzę w świeżym manikiurze na ściankę ani nie szoruję wanny, do zmywania zakładam rękawiczki - a mimo to Dior i Chanel się niszczą. Czyżby klikanie w klawiaturę, przewracanie stron książek i inne, równie lekkie czynności, miały prawo wygrywać z tak ekskluzywnymi lakierami? Nie mówiąc już o pedikiurze, który w przypadku innych marek trzyma mi się w doskonałej formie co najmniej 2 tygodnie. Chanel ostatnio wystarczyły... 4 dni. Bez peelingów i spacerów po plaży w międzyczasie.

A to wszystko za około 100 zł i 10-13 ml? Ładne kolory mają i inne, tańsze marki, o porównywalnej lub lepszej trwałości i wytrzymałości. Szkoda, bardzo szkoda.

Na górnym zdjęciu od lewej:
Chanel - 483 Vendetta, 537 Riviera, 517 Mistral, 527 Nouvelle Vague
Dior - 804 Perfecto, Rock Top Coat Smoky Black (o którym jeszcze kiedy indziej bardziej szczegółowo) 

7 komentarzy:

  1. mam to samo. Ale z górnopółkowców Shiseido, które ma trwałość wprost kosmiczną. A porównując prezentowane przez Ciebie kolory z tym, co u mnie zalega, mogę jednoznacznie napisać tańszą odpowiedź o lepszej jakości - nasz polski, niezbyt kochany Inglot;) to samo za 20 złotych, a pojemność większa

    OdpowiedzUsuń
  2. Te kolory są niestety przekłamane przez aparat i nieco inaczej (lepiej) wyglądają na paznokciach.
    Shiseido nie używałam nigdy, ale Inglotów często i też wcale nie jestem zadowolona - mniej odpryskują, ale wycierają się mi naprawdę błyskawicznie. Do tego mają kolory, które w większości pełne są tych perłowych drobinek, czego ich wydaniu nie lubię (ogólnie też nie, Chanel robi je nieźle). Muszę wypróbować więcej OPI, które raz sprawdziło mi się bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuuuuję ;D
    Cudowne lakiery :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cookie - no nie wiem... Jak w recenzji, kolory piękne trwałość rozczarowująca...

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze wiedzieć, nie będę do tych lakierów wzdychać

    OdpowiedzUsuń
  6. Simply_a_woman - nie wzdychaj. Niedawno kolejny raz pomalowałam szarym Diorem paznokcie i niestety, nic się nie zmieniło;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie moge sie z toba zgodzic! Posiadam lakiery Chanel jak i Dior, i gdy uzywam najpierw base coat (podklad pod lakier), potem 2 warstwy lakieru a POTEM top coat (tak wyglada prawidlowo wykonany manikiur ktory sie trzyma a nie samo pomalowanie na gola plytke lakierem) mam idealnie pomalowane paznokcie na 10 dni! To tez wiele zalezy od plytki. Moze masz akurat taka plytke, ze te lakiery sie zle trzymaja? Albo moze nie uzywasz ani base ani top coat? Ja w kazdym razie uwazam, ze te lakiery maja najladniejsze, najglebsze kolory, i najlepsza formule!

    OdpowiedzUsuń