Obserwują

21.3.11

Zakupy w Mary Kay


Kurs makijażu, jaki odbyłam w zeszłą niedzielę w Akademii Kreacji Wizerunku, zaowocował nie tylko ładniejszym makijażem, dobrą zabawą i trwającym właśnie polowaniem na pędzle do malowania, ale i trzema nowościami w mojej kosmetyczce. Ponieważ szefowa Akademii, Dorota Budziszewska, pracuje na kosmetykach Mary Kay, można je było u niej kupić z niewielkim rabatem - jak się domyślacie, nie wahałam się ani chwili i jedyna refleksja przyszła, kiedy podsumowałam sobie cyferki na koncie i musiałam z czegoś jednak zrezygnować. Stanęło na 3 produktach, które wydały mi się zupełnie niezbędne - tak dobrze sprawdziły się w czasie zajęć. I sprawdzają się świetnie nadal!


Krem matujący
Nie mam cery tłustej, ale oczywiście po kilku godzinach strefa T porządnie zaczyna mi się świecić. Matowanie pudrem bez absorbowania sebum to oczywiście pomyłka, więc stosuję bibułki matujące, ale one z kolei mają tę wadę, że niszczą makijaż. Więc bibułka, lusterko, puderniczka, poprawki... No i cały proces trzeba powtórzyć za 2-3 godziny. Tymczasem Dorota pokazała mi krem, który działa przez wiele godzin, można nakładać go bezpośrednio na makijaż i nie niszczy go ani o jotę!

Krem można oczywiście stosować także rano pod makijaż. Producent obiecuje, że zapewni matową i gładką cerę przez 8 godzin - bez przesady, ale 4-5 jak najbardziej. Po użyciu skóra jest matowa i jedwabista. Do tego tubka jest malutka (17 ml), więc wygodnie mieć ją zawsze przy sobie. Podoba mi się też wygodny, niemal punktowy aplikator, zapewniający higieniczne używanie kosmetyku. Dla mnie rewelacja.


Rozświetlacz
Dostępne są dwa odcienie - bardziej różowy i bardziej żółty (nr 2). Ja kupiłam ten żółty, ponieważ rozświetlacz służy mi też jako korektor pod oczy. Mam duże, ale głęboko osadzone oczy i zawsze staram się  "wyciągnąć" je bardziej na zewnątrz - to zadanie dla rozświetlacza. Do tego bardzo cienka skóra pod oczami, przez którą prześwitują błękitne żyłki - także do poprawki, tym razem korektorowej.

Ponieważ nie chciałam obciążać skóry i korektorem, i rozświetlaczem na raz, Dorota doradziła mi kosmetyk, który dobrze kryje, ale też leciutko rozświetla skórę. Mary Kay Signatur ma postać flamastra z pędzelkiem z jednej strony, którym kręci się z drugiej, dozując odpowiednią ilość produktu - klasyk. Konsystencja jest płynno-kremowa, więc łatwo rozprowadza się na skórze i daje wygodnie wklepać. Odcień idealnie stapia się ze skórą, trwałość jest bez zarzutu, żyłki zniknęły, oczy wydają się jeszcze większe. Brawo, Mary Kay:).


I polowanie czas zacząć - pędzel do nakładania różu
Start:)! Takiego pędzla w swoich skromnych zbiorach oczywiście nie miałam i wydał mi się niezwykle wygodny i logiczny w czasie używania - musiałam go kupić na dobry początek:). Ścięty skośnie, wygodnie trzyma się w dłoni i sam prowadzi się po twarzy, idealnie dopasowując się do kształtu kości policzkowych, wzniesień i zagłębień twarzy. No i jest ładny - ma ma elegancki, drewniany trzonek wykończony czarną powłoką. Jak na pierwszy krok na drodze do imponującej kolekcji, jaką zamierzam zbudować - doskonała rzecz (chociaż wiem, jak bardzo brak mi doświadczenia w tej dziedzinie:) ).


A Wy, jesteście zadowolone z kosmetyków Mary Kay? A może polecicie mi jakieś następne pędzle:)?

UPDATE 
Hexxana poprosiła mnie o podanie składu kremu matującego - oto on, z pozdrowieniami:

7 komentarzy:

  1. Lubie kosmetyki Mary Kay jednak wielka szkoda,ze sa trudno dostepne a na spotkania z konsultantkami juz nie mam ochoty.Oczywiscie zostaje Allegro ale nie zawsze jest wszystko;)

    Osobiscie przetestowalam wieksza czesc ich pielegnacji i kolorowki,dobra jakosc ale niektore ceny zbojeckie;/

    Zaciekawilas mnie kremem matujacym-bylaby szansa na zdjecie skladu INCI?:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Mary Kay dopiero odkrywam i kosmetyki podobają mi się pół na pół - z pielęgnacyjnych niemal wszystkie, z jakimi miałam do czynienia, ale kolorowe niekoniecznie - np. eyelinery są dla mnie zbyt miękkie i niewygodnie tępo zakończone.

    Skład dołączę może dzisiaj - dam znać na Twoim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z eyelinerami akurat nie mialam do czynienia;)teraz nawet myslalam nad podkladem matujacym-jakas nowa formula ale koniec koncem wybralam cos innego;)

    Z gory dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Podkład matujący sprawdziłam, matuje jak każdy inny, czyli nie rewelacyjnie. Natomiast krem to cudo prawdziwe!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje za sklad,patrzac na niego wcale sie nie dziwie,ze dobrze dziala:D Musze sie za nim rozejrzec bo od czasu do czasu przyda sie takowy specyfik!

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej Dziewczyny, gdybyście miały kłopot z zakupem kosmetyków Mary Kay to zapraszam kosmetyki.mk@o2.pl

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pracuje od jakiegoś czasu na kosmetykach Mary Kay i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń